Moje życie, moje hobby i moja literatura…

Chciałabym podzielić się ze światem tym, co robię, co robić lubię, co lubię czytać i jak żyję!

56Kolejną książką Grażyny Jeromin – Gałuszki, po którą sięgnęłam była powieść „ Złoty sen”. Jak zawsze po jej przeczytaniu potrzebowałam trochę czasu aby oswoić się z tym, co przeżyłam – udając się w „podróż” do starej willi pani Lili, gdzieś w jakimś sennym kurorcie.
W atmosferę powieści wprowadza nas Wiktor, który wraca z emigracji z Ameryki, gdzie udało mu się ułożyć życia osobistego i chciałby spróbować ułożyć sobie życie w swojej ojczyźnie. Właśnie Wiktor to ktoś, kto jest łącznikiem między życiem w kurorcie, a historią, którą usłyszał od Klarysy z dworca Waterloo, pensjonariuszki z domu opieki , gdzie pracowała jego siostra. „Nigdy się nie zastanawiał, jak wiele historii zaczyna się od małych zdarzeń, drobiazgów, od przypadku.”
Spotykamy się w książce z czterema kobietami – Lili, właścicielka pensjonatu i Józefa – dawna pomoc domowa starszej pani, Ada – córka jednej ze stałych pensjonariuszek w przeszłych czasach, Kalina – bliska przyjaciółka Ady z lat dzieciństwa i obecnie, dziewczyna z artystyczną duszą.
Wraz z bohaterkami przechodzimy przez życie obecne i przeszłe – we wspomnieniach, a równolegle z tym zastanawiamy się nad historią i losem młodej kobiety, o której Wiktor usłyszał podczas spotka z Klaryską.
Ekscentryczna pani Lili – prowadzi „rozmowę” z przyjaciółką z dzieciństwa nagrywając się na dyktafon, wierząc, że kiedyś obie się porozumieją.
Czytanie powieści zbiegło się u mnie z czasem zadumy, przemyśleń – trafiło to na okres początku listopada, toteż zaraz po jej przeczytaniu potrzebowałam czasu na przemyślenia. Gdyż „Złoty sen” – to książka o narodzinach, życiu, a wreszcie przemijaniu i śmierci – bardzo niespodziewanej…
Tytuł książki trafiony w samo sedno – bo życie jest jak sen, który wcześniej czy później przemija…
Książkę polecam dla tych, którzy zastanawiają się nad życiem i … nie tylko! Kiedyś przeczytałam recenzję o „Złotym śnie”, że jest, to „powieść utrzymana w realiach późnej jesieni, mroczna jak listopadowy, mglisty dzień”. I coś w tym jest!

0

jur

milA teraz dla odmiany można przenieść się trochę w czasie. Przeczytałam książkę Kasi Bulisz – Kasprzak (pierwsza książka tej autorki przeczytana przeze mnie) – „Meandry miłości”.
Co mogę powiedzieć? Tylko tyle, że przeniosłam się w świat opisywany kiedyś przez Marię Rodziewiczównę. Jednym słowem jest to gratka dla czytelników tego typu lektury. Mnie osobiście książka bardzo przypadła do gustu, bo oderwałam się od współczesnej rzeczywistości i przeniosłam się w świat – konwenansów, guwernantek, bali, rautów, polowań, romantycznej miłości i zdrady i tych pięknych długich sukien, pod którymi kobiety ściskały się gorsetami, aby przypodobać się panom.
Główną bohaterką jest Helena Tarczyńska – spotykamy ją jako młodego podlotka, który z czasem staje się poważną, odpowiedzialną ( za cała rodzinę – chorą matkę, niezdecydowaną siostrę, ratującą pozostały majątek) kobietą. Lenkę (jak w dzieciństwie nazywał ją ojciec) można troszkę porównać do Scarlet O’Hary z „Przeminęło z wiatrem”, to osoba początkowo szalona (sztubacko) zakochana w doktorze Janie Leonowiczu, z czasem rozumie czym jest miłość i na czym to uczucie polega. Jednak aby do tego dojść dziewczyna musiała zetknąć się z rzeczywistością.
„Meandry miłości” jednak to nie tylko książka o tych dwojgu bohaterach, ale jest to przekrój życia wielu ludzi, którzy są dla bohaterów najbliżsi, ale również dla tych dalszych. Czytając książkę poznajemy różne historie, różne losy, których ścieżki splotły się tworząc fabułę dobrej książki. Książkę jak najbardziej polecam do przeczytania – to tu marzenia ścierają się ze światem realnym, fabuła książki nie jest nudna, monotonna, cały czas cioś tu się dzieje.

Bezdomna. Katarzyna Michalak

0

bez„Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii, może się bowiem okazać, że to nie degenerat, a nieszczęśnik, któremu życie rozsypało się w pył, zaś tobie los szykuje podobną niespodziankę”
Następna przeczytana przeze mnie książka Katarzyny Michalak to „Bezdomna”. Jak już wcześniej wspomniałam wymaga ona wielu przemyśleń.
Historiię głównej bohaterki – Kingi – poznajemy z perspektywy wydarzeń i przemyśleń trzech osób: właśnie głównej bohaterki – Kingi, reporterki – Aśki, oraCzarka – wielkiej miłości Kingi.
Główna bohaterka straciła wszystko: dom, rodzinę, mołość i dziecko. Poznajemy ją w skrajnej sytuacji – kobieta, pragnie popełnić samobójstwo – chce połknąć tabletki zapijając je alkoholem. Jednak niestety plan przerywa jej kot, który również zabłąkał się w kontenerze. Na dodatek pojawia się Aśka, która zabiera Kingę do siebie na wieczerzę wigilijną. Jak się okazuje Joanna Reszka to była rywalka Kingi – była kochanka jej męża…
Kobiete razem spędzają Wigilię poznając wzajemnie siebie i swioje historie. Jednak dotychczasowe życie Kingi okazuje się być na tyle interesujące, że Aśka postanawia za zgodą Bezdomnej opisać to, co usłyszała w reprtażu.
Czarek – to ktoś, kto od dzieciństwa tak wiele znaczył dla Kingi. To właśnie z nim zaszła w pierwszą ciążę – niestety, została bardzo źle potraktowana przez młodego kochanka, który pojwaił się ponownie w jej życiu, gdy ta, już była mężątką.
„Bezdomna” to ksiązka, która porusza wiele ważnych w życiu tematów, jest: bedomność, niechciana ciążą, matczyna miłość, odrzucenie, przyjaźń, alkohol, pieniądze, władza.
Przeczytałam tę książkę i myślę, że jest to lektura godna polecenia, gdyż obok nas mogą dzieać się również rzeczy, na które możemy mieć wpoływ, albo możemy kogoś uratować od nieszczęścia.

czDawno mnie tutaj nie było, ale to dlatego, że chciałam nadrobić trochę zaległości…Zarówno czytelniczych, jak i robótkowych, i tak się zeszło!
Ale wracając do tematu miałam okazję przeczytać książkę Julii Bernard „Czarownice z Wolfensteinu. cz.I Pierścień i sito”.
Muszę się przyznać, że po raz pierwszy sięgnęłam po książkę o wampirach, wilkołakach i czarownicach… i to do tego egzystujących w Polsce.
Książka zaczyna się tak normalnie i niepozornie – samotna matka – Martyna Hohenstauf (notabene pani patolog) boryka się z samotnym wychowaniem nastoletniej córki – Amelki. W rzeczywistości główna bohaterka okazuje się być współczesną czarownicą, a jej córka „broniąc”, kogoś na kim jej zależy – zaczyna przechodzić przemianę, która ma się w pełni dokonać u babki – Adeli. To właśnie tutaj w rodzinnym domu starego rodu Hohenstauf dziewczyna poznaje swoją tajemnicę.
Wszystkie trzy bohaterki odgrywają w powieści bardzo ważną rolę, każda z nich jest inna, ale jednak są pewne cechy, które je łączą i bez siebie nie mogą żyć. Są one swoistym uzupełnieniem siebie. Dla Amelii „rozmowy z babcią za każdym razem wprowadzały ją w stan lekkiego oszołomienia, połączonego z przeświadczeniem, iż życie generalnie jest dużo śmieszniejsze, niż do tej pory sądziła”. Dziewczyna na swój sposób lubiła te rozmowy, bo przecież dzięki nim mogła bliżej poznać swoją historię. Jednak, gdy dziewczyna miała dość, chciała się od tego odciąć. Niestety wtedy słyszała słowa Cycerona „Kto nie zna historii, ten zawsze jest dzieckiem”.
Nie jestem może fanką wampirów i wilkołaków, ale mnie w lekturę wciągnęły czarownice, i nie żałuję. Książkę czyta się z dużym zainteresowaniem szczególnie – podania, baśnie i legendy, czyli cała historia, którą poznaje młoda czarownica.
Ksiązka naprawdę godna polecenie szczególnie dla fanów „Zmierzchu” – ale jak się okazuje nie tylko, bo ja jako laik pod tym względem wciągnęłam się w lekturę i jak najbardziej mogę ją polecić, szczególnie za język autorki, oraz treść, która naprawdę wciąga i czyta się ją z zainteresowaniem, oczekując dalszego ciągu.

Dawno mnie tu nie było…, ale

0

firNiestey, aż wstyd, że tak dawno tutaj nie zaglądałam, ale już czas nadrobić zaległości. Podczas nieobecności skończyłam firankę do kuchni. Oto ona:

„Karminowy szal”

0

„Karminowy szal” Joanny M. Chmielewskiej,to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam.Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy po przejrzeniu książki było brak rozdziałów. Pani Joanna pisze powieść w całości, tak aby czytelnika jak najdłużej trzymać przy lekturze, którą chce się poznać do końca.
Całość dotyczy historii trzech kobiet: Marii, Magdy i Marty, które poznały się w ośrodku leczniczo-rehabilitacyjnym będąc jeszcze małymi dziewczynkami. W tamtym okresie trzymały się razem, lecz żadna z nich nie zdradziła się ze swoim sekretem. spotykają się po latach. Przy grzanym winie w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem odżywa stara przyjaźń. Jedna rozmowa przywołuje wspomnienia, które każda z nich chciała zakopać gdzieś głęboko. Krzywdę, którą każda z nich niby zapomniała, a jednak… nadszedł czas by zmierzyć się z tajemnicą z przeszłości i zamknąć pewien etap w życiu. Postanawiają działać.
Oprócz łączącej kobiety tajemnicy, możemy poznać życie każdej z nich. Marta to wzorowa matka ( dwojga dzieci), żona, pracowniczka urzędu. Magda – typowa singielka, przebojowa pracowniczka agencji reklamowej. I Marysia – nauczycielka matematyki, niedoszła zakonnica, od zawsze unikająca mężczyzn. Autorka skupia się głównie na codziennym życiu kobiet i zmianach jakie w nich samych zachodzą.
Pani Joanna książkę napisał tak, że czyta się ją z dużym zainteresowaniem, możemy próbować domyślić się jaka to tajemnica łączy trzy bohaterki, jaednak do ostatnich stron lektury należ czekać z jej rozstrzygnięciem.
Tytułowy Karminowy szal to według mnie prenośnia do metamorfozy, zmiany w życiu bohaterek, które chcą być szczęśliwe, a każda z nich chce zaakceptować życie takim jakie jest. Jednak, aby to wszystko się spełniło muszą „cofnąć” się , aby moć żyć teraz czasem obecnym i cieszyć się tym co osiągnęły.
Gdy ktoś zapyta czy warto książkę przeczytać – z czystym sumieniem powiem, że tak jak najbardziej, lektur godna polecenia!!!

przewrot„Przewrotność dobra” Jolanty Kwiatkowskiej, to książka, która zmusza do myślenia. Bohaterką powieści jest Dorota, dziewczyna, która bardzo wiele przeszła, zanim stała się osobą pewną siebie, majacą wpływ na innych ludzi.
Dziewczyna urodziła się w „bogobojnej”, katolickiej rodzinie jako drugie dziecko. Miała już starszego brata, który był „oczkiem w głowie” dla rodziców. Pomimo swojej niewinności nie była dzieckiem kochanym, matka nade wszystko oczekiwała narodzin chłopca, aby przypodobać się swojemu mężowi. Jednak ku jej ( i nie tylko) rozczarowaniu urodziła się ONA… Jedyną osobą, która ją wspierała była sąsiadka, to ona dokarmiała małą, szyła jej sukienki, wspierała.
Jednak przez najbliższych była poniżana – najbardziej przez brata – Krzysia, ojca, a nawet odrzucona przez matkę. Dziewczyna – „Dorotka – Idiotka” – jak sama o sobie mówiła, karana była praktycznie za wszystko, ośmieszana przy każdej okazji. Cierpliwie znosiła wszystkie cierpienia. Przeżywa śmierć najpierw wykorzystującego ją brata, a następnie rodziców.Udaje się jej po wielu latach – odbić się od bólu – i zacząć manipulować innymi ludźmi – nauczona własnym doświadczeniem. Teraz to ludzie słuchają jej i robią to, co ona chce.
Polemizowałam z autorką na temet okładki ksiązki. Dla mnie na okładce widać Dorotę w objęciach koszmaru dzieciństwa. Autorka wyjaśniła, że jest to grafika Andriusa Kovelinasa, którą sam autor zatytułował „Tajemniczy pocałunek”, a sama widzi ją jako Dorotkę w objęciach Doroty. Dla mnie symbolika okładki to: mała niewinna, pokorna, naiwna, cierpliwa i uległa Dorotka, znajduje się w szponach tego, co złe, tego koszmaru jej dzieciństwa, który jest odrażający i wciąż ją prześladuje.
Od Pani Joli Kwiatkowskiej otrzymałam pytanie – „A czy zła przeszłość nie ma twarzy teraźniejszości, czyli Doroty?” – i po głębszym zastanowieniu – muszę przyznać, że TAK – coś w tym jest, bo to już chyba pozostaje w człowieku i z nim na zawsze, przybierając jego rysy.
Jednym słowem książka jak najbardziej godna polecenia. Myślę nawet, że nie do przeczytania tylko jeden raz, ale do powrotu do niej po jakimś czasie i przemyśleń, oraz refleksji!!!

„Anielski kokon”

0

Anielski kokon

„Anielski kokon” – to historia trzydziestoletniej Olgi, pracownicy dobrze prosperującej firmy, Olga to pracocholiczka, która spędza całe dnie w pracy, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki. Olga to typowa przedstawicielka naszych czasów. Początkowo wydaje się to być zadowolona z życia kobieta. W rzeczywistości – znękana codziennością dziewczyna, której każdy dzień upływa na spełnianiu oczekiwań innych: wymagania szefa, niezadowolonej z córki matki czy domagającego się imprezowego stylu życia chłopaka – Gabora. Dziewczyna szuka spokoju w ciszy własnego mieszkania, u boku przygarniętego kundelka – Gabiego. Dziewczyna na skrzynkę mejlową dostaje tajemnicze wiadomości, od tajemniczego Ananke, a to jeszcze bardziej utrudnia i tak już niełatwą codzienność dziewczyny. Z czasem między tym dwojgiem zaczyna tworzyć się zaskakująco bliska więź. Ananke wpływa na Olgę w ten sposób, że dziewczyna zadaje coraz więcej pytań, zmusza ją do refleksji na temat ludzkiej egzystencji. Rozbudzona tym wszystkim bohaterka zmienia swoje postrzeganie świata, oraz wszystkich otaczających ją ludzi. Czytając powieść wiemy, że Olga to inteligentna, wrażliwa, młoda kobieta, zaś kim jest Ananke? Czy to anioł? Czy to tylko fantazja przepracowanej Olgi?
„Anielski kokon” – to studium psychologiczne kobiety, która wydaje się szukać swojego miejsca na ziemi. Ta bohaterka ma do spełnienia misję – niesienie dobra innym ludziom. Ananke podarował jej niezwykłe możliwości. „Znalazła klucz do interpretowania uczuć, które odbierała patrząc na człowieka. W zasadzie było to dość proste: ludzie byli dobrzy, źli i neutralni. Tak ich podzieliła dla własnych potrzeb. Dobrzy ludzie nie potrzebowali pomocy anioła, wystarczył im miły gest, uśmiech albo dobre słowo. To dawało im nadzieję, pozwalało nadal wierzyć w dobro. Nieco więcej uwagi wymagali ludzie neutralni, czyli ci, którzy jeszcze nie zdecydowali się opowiedzieć po żadnej ze stron. Tym należało pomóc dokonać wyboru, naprowadzić na właściwy trop.”
Myślę, że jest to dobra książka psychologiczna – jest to wnikliwe studium psychologiczne bohaterki – są momenty, że czytelnik zastanawia się czy przypadkiem nie jest to opis przypadku schizofrenii.
Karolina Wilczyńska w swojej książce uwrażliwia nas na problem choroby psychicznej, ukazując mechanizmy rządzące umysłem. Czytając stajemy się świadkami jak obłęd kiełkuje w głowie Olgi, a potem rozrasta się na całą jej świadomość.. Na początku nie rozpoznajemy urojeń i omamów u Olgi i uważamy je za coś, co istnieje naprawdę. Dopiero później, kiedy psychoza się nasila, zdajemy sobie sprawę, że nie jest łatwo wyłapać pierwsze objawy. A one mają tak wielki wpływ na dalsze życie bohaterki, i nie tylko jej. Bo również nas jako czytelników. Powieść zmusza nas do myślenia nad własnym życiem, po przeczytaniu mamy refleksję jakimi jesteśmy ludźmi? Dobrymi, złymi czy neutralnymi?
Powieść jest bardzo dobra pod względem literackim. Czyta się ją z zainteresowaniem, ale także z przyjemnością, jest to książka wzruszająca, przejmująca w swej wymowie, poruszająca ukryte struny naszej duszy.
Zaskakujący jest koniec… Człowiek chciałby być lepszym niż dotychczas…

„Krew, pot i łzy” – pierwsza debiutancka powieść Carli Mori. Kiedy tylko zaczęłam czytać tę powieść od razu skojarzyłam ją z Danem Brownem w polskim wydaniu. I chyba niewiele się pomyliłam gdyż na koniec przeczytałam posłowie – a tam – słowa autorki „ Częstochowa (…). Takie wspaniałe i intrygujące miasto warte jest literackiej historii na miarę „Kodu Leonarda da Vinci” (…). Moja opowieść jest zaledwie próbą stworzenia podobnej wizji”. Książkę udało mi się przeczytać dzięki uczestnictwu w Obiegu Zamkniętym i muszę przyznać, że czytało i się ją bardzo szybko i robiłam to z dużym zainteresowaniem, a pogłębiało się ono wraz z zagłębianiem się w lekturze. Książka jest czymś na pograniczu kryminału i literatury grozy z teorią spiskową w tle. Akcja rozgrywa się w typowo polskich realiach i przedstawia typowo polskich bohaterów – Klara Wasowska – dziennikarka kryminalna, oraz Zuzanna Bachleda – atrakcyjna pani prokurator, oraz tłem dla głównej intrygi jest polska problematyka, a punktem zapalnym – instytucja Kościoła Katolickiego. Jedna z głównych bohaterek – Klara tak wyraziła się na temat kościoła – Jej zdaniem”(…) powinien mniej brać, a więcej dawać, bo w obliczu biedy swoich wyznawców grzechem jest pławienie się w bogactwach i ciągłe wyciąganie ręki do wiernych.” Jedną z największych zalet, oprócz fabuły, gdzie cały czas coś się dzieje, należą kreacje bohaterów, którzy są atrakcyjni wzbudzający sympatię i bardzo ciekawie zaprezentowani.
Czytelnik ma możliwość poznania Częstochowy, szczególnie od strony Jasnej Góry, gdyż jak według jednej z bohaterek dowiadujemy się, że pozostała część miasta to cisza, spokój, nierzadko bieda i całkowity brak pracy.
A Jasna Góra – to miejsce, gdzie wśród licznych kościołów i klasztorów zaczynają się dziać niepokojące zjawiska. Wstępem do nich są tajemnicze zabójstwa, z którymi lokalna policja nijak nie może sobie poradzić.
Książka naprawdę wciąga, choć zakończenie stanowiło dla mnie pewien niedosyt…
Jednym słowem lektura gdzie mamy – krew, pot i łzy:
„Nieprawy, Rozwiązła, Niegodzien
znaczeni przysłowia liczbami
wyroku na całym narodzie
nieszczerość dopełni kroplami!”.
Jedyne jeszcze co mogę dodać, to, to, że nie jest ona godna polecenia dla fanatyków kościoła, a sama treść to fikcja literacka. Ale bardzo ciekawa…!